O reformie edukacji emocjonalnie. Ja, matka.

ZGUBIMY DZIECI!
I czego je uczymy? Że nie można ufać dorosłym, bo zmieniają zasady w trakcie gry. Że nie można wierzyć i ufać urzędnikom, instytucjom publicznym, politykom, że zadbają o stabilną i dobrą jakościowo edukację. Że dorośli są z gruntu niesprawiedliwi, że nie potrafią się dogadać, nie słuchają siebie nawzajem, nie słuchają dzieci ale od nich tego oczekują. Jaką przyszłość będą miały te dzieci i ta młodzież, która obserwuje nas i niewątpliwie wyciąga wnioski dla siebie, uczy się na naszym przykładzie? Jaka przyszłość czeka naszą Ojczyznę?

Nie ma refleksji w MEN nad przyszłością dzieci, w które ‚reforma’ uderzy najmocniej i nie ma refleksji nad prawdziwymi problemami polskiej szkoły.

ZGUBIMY DZIECI!
Największym dramatem ‚reformy’ będzie moim zdaniem to, że dorośli, na każdym poziomie zarządzania, skupią się NIE na nauczaniu i wsparciu dzieci a na minimalizowaniu kosztów rewolucji. Ogromna grupa nauczycieli, których zmiana ma dotknąć, siłą rzeczy będzie myśleć o zagrożeniu utratą pracy, zarobków i konsekwencjami dla funkcjonowania ich rodzin. Dyrektorzy podstawówek będą musieli znaleźć sposób na pomieszczenie dwóch dodatkowych roczników w tym samym budynku (siódma i ósma klasa), znaleźć (OBY!!) odpowiednią kadrę pedagogów, psychologów i nauczycieli przedmiotowych dla starszych dzieci i na nowo zorganizować pracę placówki, często w systemie zmianowym. Dyrektorzy gimnazjów … no comment 🙁 W wielu znanych mi przypadkach stworzyli świetne zespoły nauczycielskie, tworzyli szkoły dla dzieci w najtrudniejszym bodaj okresie rozwojowym, z sukcesami – jak wynika z badań. Władze samorządowe zamiast zająć się strategiami rozwoju edukacji i dostosowywaniem polityk oświatowych miast i wsi by wspierać szkoły w ich rozwoju, zajmą się administracyjnym wprowadzaniem zmian ustawowych, od wymiany pieczątek po totalną reorganizację sieci szkół. I sporo zapłacą, kosztem choćby zajęć dodatkowych w przedszkolach, rewitalizacji terenów zielonych czy transportu publicznego.

I to potrwa. Lata całe.

Edukacja nie toleruje rewolucji! Wszystkim zdiagnozowanym bolączkom można by zaradzić bez wywracania wszystkiego do góry nogami.

Rodzice nie zdają sobie sprawy z tego co nas czeka. Bo szkoła zawsze była, nauczyciel był, podręcznik darmowy czy nie też zawsze był. Jakoś zawsze było (a niektórzy nawet wyszli na ludzi..). I prawda jest taka, że rodzica nie powinno to wszystko interesować bo ma prawo oczekiwać od państwa realizacji podstawowych usług publicznych. Bez sensacyjnego scenariusza. Część z nas sobie poradzi bo możemy dzieciom pomóc sami albo zapłacić za pomoc. Ale tysiące dzieci takiej pomocy nie dostaną.

Czekam z zaciśniętymi kciukami czy pani minister się obudzi, czy ja się obudzę z tego koszmaru… Dziś myślę sobie, dlaczego ktoś skazuje moje dzieci na ten sensacyjny scenariusz??!! Starszy zgasi światło w gimnazjum i najprawdopodobniej nie dostanie się do wybranego liceum. Młodszy będzie się uczył nie wiadomo czego, nie wiadomo z czego, nie wiadomo przez kogo, bo nie ma ani podstawy programowej dla nowej czwartej klasy (od IX.2017) ani podręczników ani informacji kto będzie realizował zajęcia propedeutyczne…

Potrzebny jest projekt – KONTRREFORMA! Potrzebna jest rzetelna diagnoza problemów i kontrpropozycje do planów rządu. Wszystkie argumenty przeciw gimnazjom to problemy, których wprawdzie zmiana struktury nie rozwiąże, ale którym trzeba stawić czoła. XIX-wieczny model szkoły nie sprzyja rozwijaniu kompetencji społecznych, nie sprzyja nawet procesowi uczenia się przez dzieci.

Czy jest szansa, by po raz pierwszy bodaj w naszej historii zaprosić ekspertów i badaczy do opracowywania rozwiązań?? Neurodydaktyków, metodyków??

Protest na dłuższą metę się nie sprawdzi. W przestrzeni publicznej MUSZĄ się pojawić propozycje rozwiązania problemów! Tylko tak można przekonać zwolenników „reformy’ edukacji. Za ciężkie plecaki, przepełnione świetlice, niewystarczające wsparcie psychologiczno-pedagogiczne, nieprzygotowanie nauczycieli do wykorzystania sprzętu multimedialnego, zamknięte boiska, brak zaufania i fikcja ewaluacji, szkodliwe ocenianie, uławkowienie…. Protest to za mało!!!

Największym dramatem reformy będzie to, że dorośli, na każdym poziomie zarządzania, skupią się na swoich problemach a dzieci zgubimy.

(artykuł został również opublikowany na blogu martatatulinska.blox.pl, z którego udostępniło go blisko 800 osób)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Proudly powered by WordPress | Theme: Baskerville 2 by Anders Noren.

Up ↑